Zimowa pielęgnacja

pielegnacja2

Na dworze zimno, aż strach, a w domu i w pracy suche powietrze dzięki rozgrzanym kaloryferom? Niestety, w takich warunkach spędzamy co roku zimę i niestety nie jest to wymarzony klimat dla naszej skóry. Całe szczęście możemy się ochronić i o tym dziś parę słów…

Ciepło-zimno-ciepło-zimno
Ciągłe zmiany temperatury powodują, ze skóra szaleje. Na dodatek zimowe powietrze jest suche i zabiera skórze całą wilgoć. Nasz tzw. płaszcz hydrolipidowy poniżej 8st.C przestaje normalnie funkcjonować. Produkcja tłuszczu drastycznie się zmniejsza, wilgoć bez tłuszczowej bariery wyparowuje ze skóry. Skóra staje się przesuszona, spierzchnięta, pojawiają się drobne linie, zmarszczki mogą się pogłębiać. Braki w nawilżeniu i natłuszczeniu osłabiają skórę, co z kolei ułatwia występowanie zapaleń, przesuszenia i egzemy…

Stop! Czego potrzebuje skóra zimą?
Nawilżanie i natłuszczanie- dwie rzeczy, których potrzebujemy zimą. A dokładniej mówiąc: lipidów i związków wiążących wodę. Powodują, ze skóra odzyskuje równowagę i wzmacnia się jej odporność.

Jak powinna być pielęgnacja zimą?

  • Bogatsza. Wszystko, co zawiera wysokowartościowe oleje i tłuszcze jest dla naszej skóry zbawienne w tym mroźnym czasie. Wysokowartościowe, czyli? Czyli takie, które zawierają nienasycone kwasy tłuszczowe: np. olej arganowy czy migdałowy, masło Shea lub Karite. Warto zamienić zwykły balsam do ciała na olejek lub oliwkę. Zaraz po prysznicu nakładać na jeszcze wilgotną skórę- cudownie zmiękcza i nawilża.
  • Bardziej nawilżająca. Wszystko, co zawiera połączenie wspomnianych olejów z mocznikiem lub kwasem hialuronowym, będzie nawilżało i dawało wytchnienie spragnionej skórze. Jeśli doszło już do podrażnień czy wyczuwalnego przesuszenia poszukajcie produktów zawierających D-panthenol lub allantoinę.
  • Wielkoduszna. Zimą dbajmy o swoją skórę jakby bardziej. Dobra nawilżająca maseczka czy mały masaż olejkiem raz w tygodniu i 20 min. spokoju na kanapie to inwestycja, która zwróci się piękną skórą na wiosnę.

Unikaj wody.

Jak kontrowersyjnie by to nie brzmiało. Fakt jest taki, że każdy kontakt z wodą wysusza skórę. Dlatego lepiej używać prysznica niż kąpieli w wannie, nie zbyt długo i nie zbyt gorąco.

Jeśli tak jak ja, nie wyobrażasz sobie życia bez wanny, dodaj do kąpieli trochę specjalnej oliwki do kąpieli. Są też dostępne różnego typu olejki i oliwki do mycia, traktują nasz płaszcz hydrolipidowy trochę delikatniej, niż zwykłe żele do kąpieli.

Zimowe spacery…tak, ale…

Jeśli należysz do tej grupy, która uwielbia spacery przy błękitnym niebie, białym krajobrazie i skrzypiącym mrozie, to zbliża się Twój czas! Uważaj jednak na mróz i słońce.

Najlepiej stosować na takie wyjścia kremy tzw. zimowe z zawartością specjalnych wosków i olejków. Chronią skórę tworząc niewidoczną barierę dla słońca i wiatru. Po przyjściu do domu warto jednak taki krem zmyć, żeby nie blokować nadmiernie naturalnej wymiany cieplnej i oddychania skóry.

A na narciarskim stoku…
Zbliża się okres wyjazdów narciarskich. Pamiętaj, ochrona przeciw promieniom UV  jest potrzebna zimą tak samo jak i latem, a może nawet bardziej. Skóra zimą nie jest naturalnie chroniona dużą ilością melaniny i zrogowaciałym naskórkiem, tak jak latem, a duże, białe powierzchnie stoków górskich odbijają światło słoneczne wraz z promieniami UV mocniej, niż niejedna hiszpańska plaża.

Zimowa ochrona słoneczna jest z reguły bogatsza, niż ta letnia. Kremy zawierają dodatkowe lipidy w postaci masła Shea lub innych olejów roślinnych i w ten sposób chronią przed utratą nawilżenia skóry. Poza tym posiadają ochronę przeciwko wolnym rodnikom, witaminę E, wyciszający Bisabolol lub wody termalne.

Filtr UV uzależniamy od rodzaju skóry i czasu przebywania na powietrzu. Im dłużej jesteśmy na stoku i mamy wrażliwą, przesuszoną skórę, tym filtr mocniejszy.

Uważaj na usta…

W zimowy czas nasze usta cierpią. Nie mają żadnej możliwości nawilżania lub natłuszczania „same z siebie”, są zdane na naszą opiekę. Pozbawione naturalnej ochrony szybko stają się wysuszone, porowate, bolące.
Lepiej nie wychodzić na dwór bez pomadki ochronnej. W przypadku ust przesuszonych wybierajcie te, które mają np. woski pszczeli lub roślinne w swoim składzie; dla ust piekących, podrażnionych-szukajcie takich z Panthenolem lub Bisabololem.

Namiętni narciarze powinni poszukać sticków ochronnych (wyglądają trochę jak dezodorant w sticku), bo dzięki bogatej konsystencji bardzo długo utrzymują się na skórze. Nakładamy je na najbardziej wrażliwe na promienie słoneczne miejsca- usta, nos, uszy.

Udanego szusowania!

Dodaj komentarz