Sukienki Magdy O.

Carla

Temat wyborów nie ominie również Glowhilla. Nie, nie. Nie martwcie się, nie będę agitować za nikim. Szanuję wszystkich kandydatów, każdy ma jakiegoś trupa w szafie. Nie zamierzam dorzucać swoich kamyczków do naszego narodowego piekielnego ogródka.

Wybory odsłoniły jednak temat, który zawsze wydawał mi się trochę „przesadzony”, feministycznie nadęty i nierealny. A jednak. Uderzył mnie obuchem i muszę się wypowiedzieć, bo pęknę.
„Kobieta a mężczyzna i rola kobiety w społeczeństwie na przykładzie sukienek kandydatki Magdy O.”

Tak ujęłabym ten temat.

Otóż trafił mnie szlag.

O sukienkach Magdy O. przeczytałam chyba wszystko. Sukienki są za krótkie, za obcisłe, za młodzieżowe, za frywolne, za białe, za wydekoltowane, za, za, za… Magda O. nie ma klasy księżnej Kate, Carli Bruni, ani nawet Hillary Clinton (chociaż tu autor tej wypowiedzi chyba się zagalopował…).

No istny Koniec Świata.

Ok, Pani Magda jako kandydatka na prezydenta nie była też w moim guście. Ok, sukienki są niestosowne do urzędu. Ok, zgadzam się. Tylko wiecie co…
O wyciągniętych T-Shirtach i masakrycznych oliwkowych marynarkach nie było słowa.
O nieśmiertelnej, acz wieczorowej musze od rana do nocy nikt nie powiedział nic.
Nie było zdjęć porównujących Panów do prezydenta Obamy czy Sarkoziego, a byłoby co porównywać…Panowie „taki mają styl”. I Kropka.
Styl „antysystemowy”, „monarchistyczny”, proszę bardzo, żadnego wyborcy to nie obraża, choć cudaków podobnych na świecie ze świecą szukać…

Swój styl obnoszą z mina pewną i są „ponad dyrdymały tego świata”, „baby niech się tym zajmują, bo tylko to potrafią”…

Czy wyobrażacie sobie oficjalne pojawienie się kandydatki na jakiekolwiek stanowisko w stroju antysystemowym (czytaj sprana koszulka i skórzane spodnie), albo monarchistycznym (czytaj czerwone bolerko z tafty?)? Słyszycie, widzicie, myślicie o tych komentarzach???

No i jak to jest moje Panie? Mamy to równouprawnienie czy nie?
Dlaczego to kobieta zawsze musi by jakaś taka „bardziej” ubrana, uczesana, na szpileczkach, pod linijkę?
Dlaczego ciągle oczekuje się, żeby to my udowodnimy, że nie jesteśmy gorsze, brzydsze, głupsze…i dlaczego grzecznie udowadniamy, spinamy się na paluszki, żeby tylko, żeby tylko… ?
A faceci się nie spinają, mają taki styl, chcesz kupujesz, nie chcesz, nie kupujesz…
Nie zajmują się dyrdymałami, tylko „poważnymi sprawami”: śpiewają, grają na gitarze, rozdają kawę i ciastka i zawsze jakoś im wypada i nikt nie widzi w tym żałosnej wazeliny i obciachu…
Najważniejsze, to minę mieć pewną i hardą, a reszta pójdzie z górki.

Smutne, że o tych sukienkach wypowiadały się głównie kobiety. I nie chodzi mi o „solidarność jajników”, że kobiety nie powinny tego robić drugiej kobiecie.
Bardziej chodzi mi o to, że dajemy się w to wciągnąć, że same utrwalamy schemat czym „baby się zajmują i co w związku z tym potrafią”, a także kręcenie swego rodzaju pętli na własną szyję.
Za chwilę to każda z nas może się okazać „nie tak ubrana”, „nie tak uczesana”, za stara, za brzydka, za mała, za gruba, nie wykształcona, jakaś taka- nie taka.
I każda z nas znowu będzie się spinać na paluszki i zastanawiać co robi żle, czy sukienka dobra, czy buty nie za wysokie, czy włosy spiąć…
A facet…facet się nie spina.
Zawsze jest w porządku.
Taki ma styl. Kropka.

Dodaj komentarz