Magia Świąt

Co roku myślę, że tzw. Magia Świąt już mnie nie dotyczy.

Święta są komercyjne, światełka kiczowate, życzenia oklepane, Mikołaje tandetni, a Śnieżynki grube.

Nawet Anioły z opłatkami spacerujace po centrach handlowych wyglądają jak zagubiona drużyna Obcych zrzucona przypadkiem i nie wiadomo po co w samo serce oszalałego tłumu Ziemian. Beznadzieja i masakra.

Hm. Tak. No właśnie.

Kiedy przychodzi jednak Ten Dzień, „jakże ciepły, choć grudniowy”, kiedy siadam z rodzinką do wspólnego stołu, kolędy podśpiewuje nieśmiertelny Elvis, pachnie kapustą i pierogami, dzieciaki blade z nadmiaru ekscytacji jakby cichsze…To myślę sobie…tak, znów jest..znów poczułam Magię Świąt… I znów nie potrafię się jej oprzeć…

Być może jest to też kwestia zbliżającego się końca roku. Bo to czas nie tylko podsumowań radiowych list przebojów, czy wyborów Sportowca Roku.

Dla mnie to czas mojego podsumowania: Co zrobiłam w tym roku? gdzie jestem? co udało się zrealizować?  Z czego jestem dumna, a co wolałabym zapomnieć…

Bardzo lubię ten moment. Moment zatrzymania, zamyślenia, grubej kreski.

Grubej kreski, którą odkreślam od siebie to, co niekoniecznie chcę powtórzyć w przyszłym roku. Niepotrzebne słowa, toksyczne znajomości, biznesowe głupstwa… I grubej kreski przywiązującej do mnie to, co chcę, by zostało na zawsze: bezinteresowni ludzie, cierpliwość i pasja pracy, „kocham Cię, mamo…”

Życzę sobie i Wam, by nie opuszczała nas Magia Świąt, byśmy przy lampce wina po kolacji dały sobie czas na coroczny rozrachunek i by wyszedł nam na plus.

Bądźcie dla siebie dobre w tych rozliczeniach…sprawiedliwe, ale dobre.

Podobno nikt nie potrafi nam „przywalić” tak, jak my same. Coś w tym jest, dlatego oceniajmy się we własnej skali, a nie w porównaniu do innych…

Ściskam Was mocno. Dobrych Świąt!

Ewa Makowska

Komentowanie wyłączone.