Gremliny są wśród nas…

gremlin2

A najwięcej mamy ich we własnych głowach… O czym mówię zapytacie?
No właśnie o tych małych, brzydkich stworkach, które siedzą nam w głowach i podpowiadają: nie uda się, nie dasz rady, to dla Ciebie za dużo, nie poradzisz sobie, inni to zrobią lepiej, innym się uda…

Jakieś sugestie dla ukończenia listy?

Czy jest na sali ktoś wolny od Gremlinów? Nie widzę?

Też je mam.
Czasami nawet duże takie są i włochate.
Maja autentyczną troskę w głosie i duże oczy jak kot ze Shreka.
Są na tyle przekonywujące, że spowalniają, a nawet paraliżują ruchy, usypiają myślenie, przekładają na jutro to, co mogłoby się zdarzyć już dziś… Trudno im odmówić, w końcu się troszczą, żebym nie zabiła się o własną głupotę, ambicje i zarozumialstwo. Gdyby je spytać o sens ich istnienia, pewnie zaczęłyby przekonywać o roli anioła stróża, Supermena i nadgorliwej ciotki, co to boi się wszystkiego i wszystkich…

Co tu z takimi począć?

  1. Gremlin to Gremlin, czyli nie ja.
    Uświadamiamy sobie fakt jego istnienia i to, że każdy je ma. Taki mózg.
    Hellou, mam nadzieję, że moje czytelniczki skończyły już jakieś 12 lat życia i nie wierzą, że Gremliny żyją naprawdę. To tylko wytwór naszego umysłu, tysięcy lat doświadczeń ludzkości i ewolucji, która doprowadziła do tego, że nie wyginęliśmy stratowani przez mamuty. Gremliny wtedy nas uchowały, a teraz zwyczajnie nie wychodzą z roli, choć mamutów już jakby nie ma…
  2. Przytulamy, głaszczemy i wysłuchujemy Gremlina.
    Byle nie za długo. Ale trochę pogłaskać musimy, w końcu się chłopak troszczy i chce dobrze, nawet jeśli zawiązuje nam pętlę na szyję…
  3. Włączamy logikę i zaczynamy merytoryczną dyskusję z Gremlinem. Liczą się Fakty.
    Co to znaczy nie uda się?
    Ile razy się udało, a ile razy się nie udało?
    W życiu udało mi się …(wybieramy z listy): przekopać ogródek, urodzić dziecko, wygrać medal w konkursie strzeleckim, awansować w robocie, ugotować pyszny obiad… dlaczego ta jedna rzecz miałaby mi nie wyjść???
    Co to znaczy „innym się uda”?
    Kto to jest inny?
    Jakie umiejętności posiada, których ja nie mam? Co mogę zaoferować w zamian?
    Ale konkrety proszę, bez ściemy.

Merytoryczna dyskusja z Gremlinem z reguły bardzo go męczy. Niestety nie ubija na zawsze. Będzie wracał i dalej chronił nas przed mamutami codzienności. Pozostaje

  1. Akceptacja Gremlina. Wiem, że tam jesteś, trochę Cię posłucham, ale swoje zrobię.

Innej rady nie ma. No i dużo sportu. I miłości.
Tego Wam życzę.
I słońca.

Dodaj komentarz